Cztery kolory – Bieszczady

Cztery kolory – Bieszczady

Bieszczady dodają unikalnych barw życiu kierowcy

145 km. Praktycznie z zakrętu w zakręt, przedzielone sporadycznie dłuższymi prostymi, za którymi czeka kolejna przygoda. Przygoda w kolorach jesieni, bo poza ciekawymi drogami oko kierowcy błądzi tu wodzone pokusą nieprawdopodobnej palety barw jesiennej górskiej przyrody. Raj dla kierowcy, inspiracja dla artystycznej duszy, spokój dla uciekającego od zgiełku, doświadczenie dla smakosza kresowej kuchni. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, bo jesienną porą nić pętli bieszczadzkiej łączy ze sobą emocje z wielu obszarów skali przyjemności.

Trudno jednoznacznie opisać, czym jest gran turismo, bo to stan duszy. Kiedy wsiadasz do samochodu, ruszasz przed siebie na wspaniałej drodze, otaczając się kojącym oczy krajobrazem. Samochód staje się narzędziem, nie warunkiem przyjemności. Liczy się tu i teraz, to co czujesz nawiązując porozumienie z maszyną i jednocząc się z otoczeniem. Pierwszy raz zrozumiałem to właśnie tutaj, między Leskiem i Ustrzykami. Od tego czasu pojawiam się tu bez konkretnego celu, wsiadam do auta z dowolnego miejsca w Polsce, bez względu na odległość i jadę przed siebie. Prędzej znudzę się pod słońcem tropikalnej wyspy niż tutaj. Bo Bieszczady dodają unikalnych barw życiu kierowcy.

Bursztynowy

Jesienią to kolor najwyższych partii bieszczadzkich połonin i trawy umykającej poboczem oczom kierowcy. To kolor regionalnego piwa, które popijam z końcem dnia w wetlinskiej pijalni. To także jeden z kolorów palety zachodniego nieba, kiedy z okien klimatycznej restauracji, przy pysznych regionalnych racuchach, podziwiam znikające w mroku góry. Tak charakterystyczny dla tego regionu, o tej porze roku.

Szary

Choć również stalowy, grafitowy, beżowy, gołębi… Zależy od tego, jak stary jest asfalt, po którym przejeżdżasz. Wyjeżdżając o 12 w południe z dowolnego punktu na pętli bieszczadzkiej, o 14 wracasz w to samo miejsce pełen wrażeń, jak po dobrym filmie akcji. Nigdzie indziej w Polsce nie znajdziesz tak równego asfaltu i ciągle dobudowywanych dróg, które nawet przez moment nie pozwalają na nudę za kierownicą.

Błękitny

Permanentna barwa bieszczadzkich wód, czystych, szanowanych przez miejscowych. Tu ekologia nie jest modnym sloganem, to codzienność, szacunek dla przyrody, która daje mieszkanie i żywi. Błękitny San odmierza leniwie płynący czas, sąsiaduje z drogą w południowo-wschodnim przebiegu pętli bieszczadzkiej. Udostępnia miejsca idealne pod odpoczynek, kiedy szukasz chwilowego odpoczynku od emocjonującej drogi. Zmienia wyobrażenie o ciszy.

Rudy

To kolor lokalnej, kresowej kuchni. Bardzo mącznej, kalorycznej, ale niebywale smacznej. Bliny, pierogi, racuchy i placki. Smak wetlinskiego placka Giganta posypanego cukrem pudrem zostaje w świadomości jeszcze na długo po zjedzeniu. Świetne ryby słodkowodne i wołowina, której smak w niczym nie przypomina wyrobów mięsnopodobnych, kupowanych w wielkomiejskich sieciach spożywczych.

Pytasz się, czym jest dla mnie gran turismo? To wyjątkowa tęcza barw, działająca na wszystkie zmysły. Supersamochody, radość z jazdy w gronie przyjaciół i doskonalenie się w sportowej jeździe drogowej. Wspólne przeżywanie drogi, którą wieńczy odpoczynek w klimatycznej restauracji. Wszystko to znajduję w Bieszczadach.

Kamil / Supercar Club Poland