Narciarz na czterech kołach

Walter Röhrl, dwukrotny Rajdowy Mistrz Świata (1980 i 1982), skończył 70 lat. Dobra okazja, by w kilku odcinkach przypomnieć parę obrazków z życia i kariery jednego z najlepszych kierowców wszechczasów.

Walter Röhrl

Walter Röhrl w roku 1973

„Röhrl, zanim został zawodnikiem, woził biskupa Ratyzbony. Wymagany styl jazdy – gładkiej, spokojnej, pozbawionej jakichkolwiek szarpnięć i tłumiącej siły kinetyczne – wyrobił w nim doskonałe wyczucie toru jazdy. Stało się to jedną z podstaw jego późniejszych sukcesów.”

Ambicja, nie sutanna

Słyszeliśmy tę opinię nie raz. Od pasjonatów rajdowych i kompletnych laików. Wersje nieco się różniły, ale zawsze zawierały te trzy punkty: szofer – biskup – staranny tor jazdy.

„Wbrew uroczej legendzie, która wciąż uparcie trwa, nigdy nie woziłem biskupa” – pisze Röhrl w swoim Dzienniku. „Pracowałem jako kierowca Dyrektora Biura Finansów Regionu przy Pałacu Biskupim w Ratyzbonie”. Jeździli – to fakt – na okrągło. Po całej Bawarii. Po 120 tys. km rocznie, Fordem 17M.

Czyli dzwonią dzwony Ratyzbony, ale w innym kościele. Bo skoro nie biskup, to wcale nie chodziło o dostojną jazdę, wolną od sił odśrodkowych. Ale, jak w wielu legendach, ziarno prawdy w tym tkwi. Młody Walter traktował jazdę samochodem z ogromną ambicją. Był zapalonym, biegłym narciarzem, istnym pasjonatem nart i już jako nastolatek – instruktorem. „Celowałem w zakręt” – wspomina – „skręcałem kierownicę i tor jazdy aż do wyjścia musiał być idealny. W samym zakręcie nawet najmniejsza korekta skrętu psuła mi humor. Nie myślałem jednak kategoriami sportu samochodowego. Po prostu przenosiłem na drogę przyjemność krojenia idealnych łuków, wyniesioną z narciarstwa”.

Ten nawyk miał istotne konsekwencje. „Kiedy chcesz zwolnić na stoku, po prostu mocniej skręcasz narty” – pisze Walter. „Podczas moich pierwszych rajdów nie wiedziałem, czemu jestem tak szybki. Nie analizowałem tego. Po prostu robiłem z autem to samo, co z nartami, które podczas zjazdu traktuję jako część własnego ciała, element płynnego, dynamicznego ruchu”. W samochodzie przekładało się to na poniekąd wyścigowy styl jazdy, z „zeskrobywaniem” nadmiaru prędkości pracą skręconych kół w łuku. Technika taka oznaczała bardzo szybkie wchodzenie w zakręt, ale jednocześnie małe marginesy błędu. Na torze, gdy setki razy pokonuje się kilkanaście zakrętów, zabezpieczeniem jest ich perfekcyjna znajomość. Na trasach rajdowych styl jazdy Waltera był nietypowy. I byłby bardzo niebezpieczny, gdyby nie kolosalny talent i czucie jazdy.

Walter Röhrl

Walter Röhrl, rok 1975

Północ pod wrażeniem

Niemniej, rywale Röhrla – również niebywale utalentowani mistrzowie nordyccy, jak Waldegård, Alén, Vatanen, Mikkola, czy Blomqvist – jeździli inaczej. Przed wejściem w zakręt mocniej wyhamowywali i już na wejściu ustawiali auto w poślizg czterokołowy, zyskując na całej długości łuku spory zakres „regulacji” toru jazdy przy użyciu gazu i kontry. Było to znacznie bardziej zachowawcze i bezpieczniejsze, bo poszerzało marginesy tego, co da się wykombinować już w zakręcie.

Rajd San Remo

Rajd San Remo. Walter Röhrl i Fiat 131 Abarth – samochód, który zwyciężył w klasyfikacji producentów Rajdowych Mistrzostw Świata WRC 1978.

Potwierdza to Mistrz Świata z 1979 r., Björn Waldegård. „Styl Waltera był bardzo agresywny” – pisze. „Nie od razu zrozumiałem, dzięki czemu ten niesamowity kierowca jeździ tak odmiennie od nas. Był piekielnie szybki, ale to, co robił, nam wydawało się dziwne. Byliśmy przyzwyczajeni rzucać auto bokami, z dużą nadsterownością. On natomiast – nawet gdy startował w Audi – dopuszczał na łuku podsterowność. Jest to oczywiście najszybszy sposób pokonania zakrętu, ale przy tym dość niebezpieczny. Walter to opanował i jak wiemy, miał naprawdę niewiele kraks”.

„Szkoda, że nigdy nie przyjechał na Rajd Finlandii. Z odrobiną treningu te trasy bardzo by mu odpowiadały. Natomiast rozumiem, czemu nie lubił dawnych edycji rajdu RAC. W Wielkiej Brytanii jeździło się wtedy po terenach prywatnych, bez możliwości treningu. Nieznane drogi nie pasowały do stylu jazdy Waltera” – komentuje wielki Szwed.

W ciągu dziesięciu sezonów WRC, od roku 1978 do 1987, Walter Röhrl jako jedyny przerwał, swoim dwukrotnym tytułem mistrzowskim, pasmo dominacji zawodników nordyckich. Oni, wyrośli na szutrach i śniegach, mieli swój wspólny styl asekuracyjnej i pięknej jazdy na kontrze. Narciarz i rajdowy samouk z Bawarii skutecznie przeciwstawiał im swoją agresywną i odważną technikę jazdy, którą przed ryzykiem nie do przyjęcia chronił jedyny w swoim rodzaju talent.

Walter Röhrl, dwukrotny Rajdowy Mistrz Świata

Walter Röhrl jako doradca w Porsche, ok. 2008 r

Powrót

Narciarz na czterech kołach