<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Gran Turismo Italia - Supercar Club</title>
	<atom:link href="https://supercarclub.pl/tag/gran-turismo-italia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link></link>
	<description>You drive, we care</description>
	<lastBuildDate>Wed, 17 May 2017 10:25:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Rywale w czerwieni</title>
		<link>https://supercarclub.pl/rywale-w-czerwieni/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rywale-w-czerwieni</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 29 Jan 2013 11:02:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Supersamochody]]></category>
		<category><![CDATA[Ferrari]]></category>
		<category><![CDATA[GG]]></category>
		<category><![CDATA[Gran Turismo Italia]]></category>
		<category><![CDATA[Maserati]]></category>
		<category><![CDATA[Modena]]></category>
		<category><![CDATA[supercar club poland]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.supercarclub.pl/?p=2938</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tottenham i&#160;Arsenal. Man United i&#160;City. Znamy to. Miasta podzielone. Dwa kluby, dwa obozy żywiołowej publiczności dopingujące swoich podczas derby. Historia zna coś lepszego: zawziętą, emocjonującą rywalizację miejską dwóch zespołów wyścigowych. W&#160;latach 50. Piero Ferrari, nastoletni syn założyciela marki, budził się przed świtem, słysząc sunącego za&#160;oknem Fiata Topolino z&#160;żółtą migającą lampą. Cała Modena wiedziała, co to [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://supercarclub.pl/rywale-w-czerwieni/">Rywale w czerwieni</a> pochodzi z serwisu <a href="https://supercarclub.pl">Supercar Club</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2943" style="width: 510px" class="wp-caption aligncenter"><img fetchpriority="high" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2943" class="wp-image-2943 size-full" title="SCC_Rywale_w_czerwieni" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2013/01/5631800218_4026758238_b.jpg" alt="" width="500" height="375" /><p id="caption-attachment-2943" class="wp-caption-text"><em>Spojrzenie wzbogacone wiedzą o&nbsp;historii upewnia nas, że&nbsp;prawdziwym rywalem dla&nbsp;Ferrari było Maserati, nie Lamborghini</em></p></div>
<p style="text-align: left;"><strong>Tottenham i&nbsp;Arsenal. Man United i&nbsp;City. Znamy to. Miasta podzielone. Dwa kluby, dwa obozy żywiołowej publiczności dopingujące swoich podczas derby. Historia zna coś lepszego: zawziętą, emocjonującą rywalizację miejską dwóch zespołów wyścigowych</strong>.</p>
<p style="text-align: left;">W&nbsp;latach 50. Piero Ferrari, nastoletni syn założyciela marki, budził się przed świtem, słysząc sunącego za&nbsp;oknem Fiata Topolino z&nbsp;żółtą migającą lampą. Cała Modena wiedziała, co to znaczy. Czarny Fiat holował samochody wyścigowe przez&nbsp;miasto na&nbsp;próby na&nbsp;Aerautodromo – tor testowy na&nbsp;obwodzie miejskiego lądowiska. Piero chwytał wtedy rower i&nbsp;jechał za&nbsp;konwojem, by przyjrzeć się, jak konkurenci jego ojca wypróbowują swoje bolidy.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Dwie półkule</strong></p>
<div id="attachment_2957" style="width: 510px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2957" class="wp-image-2957 size-full" title="gp modena" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2013/01/gp-modena.jpg" alt="" width="500" height="327" /><p id="caption-attachment-2957" class="wp-caption-text"><em>Na&nbsp;starcie GP Modeny 22 września 1957 r. Jean Behra (4) i&nbsp;Harry Schell (6) na&nbsp;Maserati 250F; Luigi Musso (26) na&nbsp;Ferrari 156</em></p></div>
<p style="text-align: left;">Via Emilia, w&nbsp;miastach ulica, a&nbsp;pomiędzy nimi szlak o&nbsp;rzymskich korzeniach komunikujący cały region, tnie Modenę na&nbsp;połowy. – Jeśli mieszkałeś w&nbsp;północnej, byłeś za&nbsp;Maserati. Jeśli w&nbsp;południowej, kibicowałeś nam – wspominał dyrektor sportowy Ferrari. Ta przynależność wynikała z&nbsp;położenia siedzib obu firm. Działały one o&nbsp;niecały kilometr od siebie. Maserati na&nbsp;północ od „równika” Via Emilia, Ferrari na&nbsp;południe – przynajmniej biuro, bo&nbsp;zakłady powstały w&nbsp;pobliskim Maranello.</p>
<p style="text-align: left;">Rywalizacja obu firm, a&nbsp;ściślej ich zespołów sportowych, trwała 20 lat, od powstania Ferrari w&nbsp;1947 r. do&nbsp;1967 r., po&nbsp;którym Maserati zmuszone było porzucić ambicje wyczynowe, przeżywając zarazem rozkwit w&nbsp;kategorii modeli GT.</p>
<p style="text-align: left;">Pierwszy, widowiskowy plan tej rywalizacji rozgrywał się w&nbsp;mieście. Znamy zjawisko <em>tifosi</em>, temperaturę włoskiego dopingu. Wyobraźmy sobie nie jedną, lecz&nbsp;dwie przeciwne grupy. W&nbsp;pierwszym rzędzie mechanicy i&nbsp;pracownicy obu producentów. Dalej – całe miasto. Areną zmagań był jesienny wyścig Gran Premio di Modena. Najpierw rozgrywany na&nbsp;Aerautodromo, później na&nbsp;ulicach wzdłuż zakola plant.</p>
<p style="text-align: left;">Na&nbsp;początku lat 50. w&nbsp;GP Modeny wygrywały Ferrari. Dwukrotnie (1950, 1951) triumfował Alberto Ascari, późniejszy Mistrz Świata Formuły 1. W&nbsp;1952 r. na&nbsp;szczycie podium stanął jego przyjaciel i&nbsp;wyścigowy mentor Gigi Villoresi. – González w&nbsp;Maserati był szybszy. Ja miałem lepsze hamulce. Po&nbsp;wyścigu Ferrari osobiście mi podziękował – jedyny raz – komentował. To nie było podziękowanie za&nbsp;wygraną, jedną z&nbsp;wielu, lecz&nbsp;za pokonanie Maserati.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Miasto, kraj, świat</strong></p>
<div id="attachment_2951" style="width: 510px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2951" class="wp-image-2951 size-full" title="SCC_Ferrari_Mille_Miglia" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2013/01/SCC_Ferrari_Mille_Miglia.jpg" alt="" width="500" height="314" /><p id="caption-attachment-2951" class="wp-caption-text"><em>Dominacja Ferrari nad&nbsp;Maserati w&nbsp;Mille Miglia, Targa Florio i&nbsp;innych wyścigach lat 50-tych przyczyniła się do&nbsp;rezygnacji marki spod&nbsp;znaku Tridente z&nbsp;dalszych startów</em></p></div>
<p style="text-align: left;">Ogromne znaczenie dla&nbsp;obydwu firm – jak i&nbsp;całego sportu samochodowego – miał wyścig Mille Miglia, którego trasa licząca 1.600 km wiodła przez&nbsp;Modenę. Maserati z&nbsp;gwiazdami formatu Stirlinga Mossa z&nbsp;determinacją walczyło o&nbsp;choćby jedno zwycięstwo, ale&nbsp;aż do&nbsp;ostatniej edycji (1957) bez skutku. W&nbsp;latach powojennych z&nbsp;ośmioma wygranymi dominowało Ferrari.</p>
<p style="text-align: left;">Śladowy rewanż przyniosła Maserati rywalizacja w&nbsp;Targa Florio – drugim legendarnym wyścigu drogowym ściągającym konkurentów z&nbsp;całego świata. Ferrari rozpoczęło udział w&nbsp;nim od dwóch wygranych (1948-49), a&nbsp;w trzech innych edycjach zajęło niższe stopnie podium, ale&nbsp;pokonało Maserati. Firma spod&nbsp;znaku trójzęba Neptuna pochwalić się mogła trzykrotnym zdobyciem w&nbsp;Targa Florio pozycji wyższych od Ferrari, choć&nbsp;nie zwycięskich.</p>
<p style="text-align: left;">Spójrzmy na&nbsp;tę rywalizację z&nbsp;perspektywy szerszej niż miasto i&nbsp;kraj. W&nbsp;Mistrzostwach Świata producentów samochodów sportowych (od 1953 r.) Ferrari wygrało 8 z&nbsp;pierwszych dziesięciu sezonów. Maserati rok po&nbsp;roku wspinało się coraz wyżej, by w&nbsp;kulminacyjnych latach 1956 i&nbsp;57 do&nbsp;ostatniej rundy walczyć o&nbsp;triumf. Oba rozstrzygnięcia weszły do&nbsp;historii sportu. W&nbsp;1956 r. do&nbsp;1000-kilometrowego wyścigu w&nbsp;Kristianstad stanęło w&nbsp;szranki 10 kierowców Maserati i&nbsp;11 Ferrari. Wygrała załoga Phil Hill/Maurice Trintignant w&nbsp;Ferrari 290 MM. W&nbsp;rok później w&nbsp;dramatycznym finale w&nbsp;Caracas zmierzyły się potężne Maserati 450S z&nbsp;Ferrari 335S. Wygrał ponownie Hill, tym razem w&nbsp;parze z&nbsp;Peterem Collinsem, a&nbsp;hekatomba Maserati (4 zniszczone auta) przyczyniła się do&nbsp;rezygnacji tej marki z&nbsp;dalszych startów.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Fangio po&nbsp;raz piąty</strong></p>
<div id="attachment_2953" style="width: 510px" class="wp-caption aligncenter"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2953" class="wp-image-2953 size-full" title="SCC_Juan_Manuel_Fangio" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2013/01/SCC_Juan_Manuel_Fangio.jpg" alt="" width="500" height="244" /><p id="caption-attachment-2953" class="wp-caption-text"><em>Sukcesy Argentyńczyka Juana-Manuela Fangio pozwoliły odnieść Maserati swój największy sukces w&nbsp;historii &#8211; Mistrzostwo Świata Formuły 1 w&nbsp;1957 r.</em></p></div>
<p style="text-align: left;">Czasowe wycofanie się Maserati ze sportu po&nbsp;sezonie 1957 miało też inne przyczyny. Wśród nich – osiągnięcie celu. Wielki Argentyńczyk Juan-Manuel Fangio w&nbsp;Maserati 250F wygrał cztery wyścigi i&nbsp;zdobył tytuł Mistrza Świata Formuły 1. Dla&nbsp;siebie piąty, dla&nbsp;Maserati pierwszy pełny. Ferrari, zwycięskie rok wcześniej i&nbsp;rok później, w&nbsp;sezonie 1957 nie miało nic do&nbsp;powiedzenia.</p>
<p style="text-align: left;">Ten wielki rewanż Maserati był z&nbsp;pozoru odosobniony. Statystyki rok po&nbsp;roku świadczą o&nbsp;wyraźniej przewadze Ferrari. To niepełna prawda. Za&nbsp;ostatecznymi wynikami kryła się zacięta walka. Gdy napięcie tej rywalizacji sięgało zenitu, obie firmy podkradały sobie kierowców i&nbsp;inżynierów, oskarżały o&nbsp;szpiegostwo, zarazem nie kryjąc wielkiego wzajemnego szacunku. Z&nbsp;czasem zażartość tych pojedynków zmalała. Maserati odnosiło sukcesy swymi Tipo 61 „Birdcage”, dostarczało silniki Cooperom z&nbsp;F1, aż w&nbsp;1967 r. nieodwołalnie porzuciło sport.</p>
<p style="text-align: left;">Przewaga Ferrari? Tak, ale&nbsp;nie miażdżąca, lecz&nbsp;okupiona najwyższym trudem – to pierwszy wniosek z&nbsp;historii „rywalizacji w&nbsp;czerwieni”, tradycyjnej barwie włoskich wyścigówek. Drugi: nie ulegajmy sugestiom z&nbsp;ostatnich lat, że&nbsp;naczelnym włoskim rywalem dla&nbsp;Ferrari jest Lamborghini. Ferrari zawsze na&nbsp;pierwszym miejscu stawiało sport, a&nbsp;Lamborghini w&nbsp;nim nie istniało. Spojrzenie wzbogacone wiedzą o&nbsp;historii upewnia nas, że&nbsp;prawdziwym rywalem i&nbsp;wyzwaniem dla&nbsp;Ferrari było Maserati. Dziś to już tylko historia, ale&nbsp;wciąż żywa. W&nbsp;Modenie pamiętają ją starsi i&nbsp;wie o&nbsp;niej każde dziecko.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Grzegorz Grątkowski / Supercar Club Poland</strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://supercarclub.pl/rywale-w-czerwieni/">Rywale w czerwieni</a> pochodzi z serwisu <a href="https://supercarclub.pl">Supercar Club</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Geniusz naszych czasów</title>
		<link>https://supercarclub.pl/geniusz-naszych-czasow/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=geniusz-naszych-czasow</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Oct 2012 07:00:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Supersamochody]]></category>
		<category><![CDATA[Gran Turismo Italia]]></category>
		<category><![CDATA[Horacio Pagani]]></category>
		<category><![CDATA[Pagani Huyara]]></category>
		<category><![CDATA[Pagani Zonda]]></category>
		<category><![CDATA[supercar club poland]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.supercarclub.pl/?p=2691</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pasja syna piekarza Geniusz to jedno ze słów – jak prorok, konkwistador, faraon – które utożsamiamy z&#160;kartami historii. Kopernik, Mozart, Benjamin Franklin, Leonardo da Vinci – niewątpliwie. Ale&#160;dawno temu. W&#160;czasie teraźniejszym rzadko mówimy o&#160;geniuszach. Horacio Pagani jest najoczywistszym geniuszem, jakiego potrafię wymienić w&#160;świecie początku XX wieku. Fakt, że&#160;ktoś taki pojawił się współcześnie, zakrawa na&#160;cud. Gdyby [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://supercarclub.pl/geniusz-naszych-czasow/">Geniusz naszych czasów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://supercarclub.pl">Supercar Club</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2710" style="width: 525px" class="wp-caption aligncenter"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2710" class="wp-image-2710 size-large" title="horaciopagani" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2012/10/horaciopagani-660x1024.jpg" alt="" width="515" height="799" /><p id="caption-attachment-2710" class="wp-caption-text"><em>Połączenie romantyka i&nbsp;pozytywisty, jeden z&nbsp;nielicznych nam współczesnych, którego bez zbytniej egzaltacji można nazwać prawdziwym geniuszem</em></p></div>
<p style="text-align: left;"><strong>Pasja syna piekarza</strong></p>
<p style="text-align: left;">Geniusz to jedno ze słów – jak prorok, konkwistador, faraon – które utożsamiamy z&nbsp;kartami historii. Kopernik, Mozart, Benjamin Franklin, Leonardo da Vinci – niewątpliwie. Ale&nbsp;dawno temu. W&nbsp;czasie teraźniejszym rzadko mówimy o&nbsp;geniuszach. Horacio Pagani jest najoczywistszym geniuszem, jakiego potrafię wymienić w&nbsp;świecie początku XX wieku.</p>
<p style="text-align: left;">Fakt, że&nbsp;ktoś taki pojawił się współcześnie, zakrawa na&nbsp;cud. Gdyby jego jedynym darem była nieprawdopodobna pracowitość, zostałby cenionym rzemieślnikiem. Gdyby był nim tylko fenomenalny talent, dobijałby się może do&nbsp;różnych drzwi mówiąc „<em>Jestem wyjątkowy</em>”, jak ci, którzy mówią to bez pokrycia. Gdyby zabrakło mu niebywałej siły charakteru, starzałby się już, powtarzając z&nbsp;frustracją, że&nbsp;w dzisiejszym świecie indywidualność nie ma szans się przebić. A&nbsp;jeszcze wizja, pasja, upór – wszystko to ponad miarę – i&nbsp;w najbardziej niespotykanym połączeniu ze skromnym, spokojnym charakterem i&nbsp;krańcową niepodatnością na&nbsp;gwiazdorstwo czy&nbsp;dumę.</p>
<p style="text-align: left;">Horacio Pagani urodził się w&nbsp;1955 r. w&nbsp;rodzinie włoskich emigrantów osiedlonych w&nbsp;argentyńskim interiorze niedaleko Rosario. Z&nbsp;zaplanowaną przyszłością. Miał przejąć rodzinny interes: piekarnię i&nbsp;małą pasterię &#8211; wytwórnię świeżego makaronu. To, co nastąpiło w&nbsp;ciągu następnych lat, było erupcją wulkanu. Zdarzenia rozwijały się intensywnie, inicjowane kształtującą się pasją, a&nbsp;nie zewnętrzną sposobnością. Opisując je, trudno nie popaść w&nbsp;ton biografii dawnych mistrzów. Uprzedzałem: ta historia to cud.</p>
<p style="text-align: left;">Horacio od początku pragnął tworzyć piękne, wyjątkowe samochody. Modele, które w&nbsp;dzieciństwie rzeźbił z&nbsp;balsy, stoją dziś w&nbsp;hallu jego fabryki – jedne zdradzają fascynację bolidami typu Le Mans, inne klinowatymi GT w&nbsp;stylu Bertone i&nbsp;Pininfariny. Z&nbsp;czasopism, na&nbsp;które naciągał rodziców, przerysowywał zdjęcia samochodów, sczytywał do&nbsp;sucha teksty i&nbsp;informacje techniczne. Chłonął magiczny puls pracy pobliskiej fabryki – łoskoty, wibracje, dym z&nbsp;komina, rytm porannych zmian. Gdy w&nbsp;sąsiedztwie pojawił się samochód naówczas wyjątkowy, Mercedes 250, zamiast zostać przewiezionym i&nbsp;patrzeć, czy&nbsp;go widzą, wolał posiedzieć w&nbsp;kabinie. Badał kształt dźwigni, opór cięgien, klik przycisków, jakość wykończenia.</p>
<p style="text-align: left;">Zbudował ziemny tor dla&nbsp;aut-zabawek. Odratował gruchota – motocykl Legnano. W&nbsp;następnym wprowadził modyfikacje. Jako nastolatek zrobił sobie buggy z&nbsp;zestawu zrób to sam i&nbsp;strupieszałego Renault Dauphine. Ale&nbsp;jak zrelacjonować tysiące nocy spędzonych na&nbsp;studiowaniu wszystkiego, co dotyczyło samochodu, jego budowy i&nbsp;projektowania?</p>
<p><strong>W&nbsp;złym czasie, w&nbsp;złym miejscu</strong></p>
<div id="attachment_2706" style="width: 510px" class="wp-caption aligncenter"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2706" class="wp-image-2706 size-full" title="DSC07146" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2012/10/DSC07146.jpg" alt="" width="500" height="333" /><p id="caption-attachment-2706" class="wp-caption-text"><em>Analizując dzieła wielkich włoskich stylistów Horacio rozumiał, że&nbsp;projektant musi łączyć talent do&nbsp;form z&nbsp;rozumieniem kwestii technicznych</em></p></div>
<p style="text-align: left;">Pagani z&nbsp;lat dorastania to już nie poczciwa lektura, argentyńskie <em>Kto mi dał skrzydła?</em>, lecz&nbsp;scenariusz filmu. Tyle, że&nbsp;nie dałoby się go sfabularyzować, bo&nbsp;film potrzebuje dramatu. Upadku, podniesienia się i&nbsp;rewanżu. Horacio, powtarzający od dziecka: „<em>W&nbsp;przyszłości będę budował w&nbsp;Modenie najpiękniejsze samochody świata</em>”, konsekwentnie piął się po&nbsp;równi pochyłej do&nbsp;góry. Bez upadków.</p>
<p style="text-align: left;">Miał idoli. Pierwszym był Juan Manuel Fangio, legenda wyścigów, pięciokrotny Mistrz Świata Formuły 1 i&nbsp;kultowa postać w&nbsp;Argentynie. Dalekimi, nieosiągalnymi – wielcy włoscy styliści, jak młody wówczas Giugiaro. Analizując ich dzieła Horacio rozumiał, że&nbsp;projektant musi łączyć talent do&nbsp;form z&nbsp;rozumieniem kwestii technicznych. Pod&nbsp;tym względem miał mistrza absolutnego i&nbsp;największego idola, Leonarda da Vinci, którego twórczość poznawał dzięki prenumerowanej serii wydawniczej.</p>
<p style="text-align: left;">Trudności pokonywał i&nbsp;to na&nbsp;każdym kroku, ale&nbsp;niespektakularne – takie, jakie niesie prawdziwe życie. Poszedł, gołowąs wśród dorosłych rzemieślników, na&nbsp;kurs formowania z&nbsp;włókna szklanego, lecz&nbsp;instruktor zniknął z&nbsp;zapłatą za&nbsp;semestr. Rozpoczął studia wzornictwa przemysłowego w&nbsp;la Plata, ale&nbsp;trafił na&nbsp;okres powrotu Perona, przemocy i&nbsp;chaosu w&nbsp;kraju, paraliżu na&nbsp;rozpolitykowanym uniwersytecie. Przeniósł się na&nbsp;inżynierię-mechanikę do&nbsp;spokojnego Rosario, jednak&nbsp;szybko uświadomił sobie, że&nbsp;niemrawa, archaiczna edukacja skradnie mu najbardziej twórcze lata.</p>
<p><strong>Większy niż Argentyna</strong></p>
<div id="attachment_2703" style="width: 510px" class="wp-caption aligncenter"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2703" class="wp-image-2703 size-full" title="horacio_pagani_04" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2012/10/horacio_pagani_04.jpg" alt="" width="500" height="333" /><p id="caption-attachment-2703" class="wp-caption-text"><em>Przeszkody mnożyły się. Horacio z&nbsp;pomocą i&nbsp;rekomendacjami wielkiego Fangio pojechał do&nbsp;Włoch</em></p></div>
<p style="text-align: left;">Ambicją pokolenia emigrantów, które osiągnęło stabilność, jest wykształcić dzieci. Horacio pokonał także opór rodziny. Będzie samoukiem i&nbsp;sam na&nbsp;siebie zarobi. W&nbsp;szopie koło&nbsp;domu wykonał stołki z&nbsp;podnóżkami do&nbsp;baru. Hardtop do&nbsp;pikapa. Kompletną przyczepę kempingową, którą pokazał na&nbsp;wystawie jako Horacio Pagani Design. Samochód transmisyjny dla&nbsp;lokalnego radia. Pojazd pomiarowy dla&nbsp;laboratorium drogownictwa. Krzywa wzrostu szła stromo do&nbsp;góry.</p>
<p style="text-align: left;">Pagani wykorzystał atut małych producentów – każdy produkt personalizował, robił na&nbsp;miarę, bez uśredniania. W&nbsp;wieku 20 lat osiągnął status sprawnego rzemieślnika. Mógł nim pozostać. Wejść w&nbsp;wyrobioną milionami życiorysów koleinę, wiodącą od młodzieńczego „<em>zmieniać świat!</em>” po&nbsp;rutynowe „<em>stateczna praca i&nbsp;święty spokój</em>”… Co zrobił? Zaprojektował i&nbsp;zbudował bolid Formuły 2. Od szefów Renault wyciągnął silnik. I&nbsp;gdy stanął na&nbsp;progu świata wyścigów, cofnął się. Zrozumiał, że&nbsp;wciągnie go to i&nbsp;oddali na&nbsp;zawsze od powołania projektanta najpiękniejszych samochodów świata.</p>
<p style="text-align: left;">Przeszkody mnożyły się. Kraj pogrążony w&nbsp;kryzysie po&nbsp;Falklandach nie dawał perspektyw; na&nbsp;ambicje Paganiego był za&nbsp;mały. Horacio z&nbsp;pomocą i&nbsp;rekomendacjami wielkiego Fangio pojechał do&nbsp;Włoch. Tam kryzys miał inne oblicze: bezrobocie, cięcia, związki zawodowe, opór przed zatrudnieniem przybysza, choć&nbsp;z włoskim obywatelstwem. A&nbsp;przecież musiał zacząć jako prosty pracownik; nie przyjeżdżał z&nbsp;finansami, w&nbsp;roli przedsiębiorcy przejmującego fabryki, jak kiedyś Alejandro de Tomaso.</p>
<p style="text-align: left;">W&nbsp;przełomowej chwili Pagani wyciągnął kolejną broń: determinację. Zamknął swoje życie za&nbsp;oceanem i&nbsp;zjechał do&nbsp;Modeny, by z&nbsp;bliska wypatrywać okazji. Wraz z&nbsp;nowo poślubioną żoną mieszkał na&nbsp;kempingu. Miał namiot, dwa rowery plus wszechstronne, przekonujące dossier projektów i&nbsp;realizacji.</p>
<p><strong>Lamborghini i&nbsp;kompozyty</strong></p>
<div id="attachment_2700" style="width: 510px" class="wp-caption aligncenter"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2700" class="wp-image-2700 size-full" title="DSC07144" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2012/10/DSC071443.jpg" alt="" width="500" height="333" /><p id="caption-attachment-2700" class="wp-caption-text"><em>Z&nbsp;formowania kompozytów Pagani uczynił sztukę, ze wszech miar użytkową</em></p></div>
<p style="text-align: left;">Upór i&nbsp;wiara w&nbsp;siebie przyniosły efekt. Dostał pracę. W&nbsp;Lamborghini spotkał ludzi, którzy poznali się na&nbsp;jego potencjale. Powiedział, im że&nbsp;może zacząć od zamiatania, ale&nbsp;stworzy najpiękniejsze auta świata. Intensywnie poznawał techniki i&nbsp;metody pracy; jego wszechstronność pasowała do&nbsp;pół-manufaktury w&nbsp;Sant’Agata.</p>
<p style="text-align: left;">Wreszcie trafił asa. Fabryka, by wykorzystać grant państwowy, utworzyła dział materiałów kompozytowych. Starszyzna była sceptyczna; zadanie powierzono młodemu. W&nbsp;1987 r. Countach Anniversary – jego restyling czołowego Lamborghini z&nbsp;tych lat – odniósł sukces rynkowy, jednak&nbsp;nazwisko Pagani pozostawało anonimowe. Horacio zrozumiał, że&nbsp;znów, na&nbsp;nowym poziomie, pora na&nbsp;samodzielność.</p>
<p style="text-align: left;">Założył firmę Modena Design. Kupił na&nbsp;kredyt autoklaw do&nbsp;formowania kompozytów. Został ekspertem od włókien węglowych, konsultantem i&nbsp;dostawcą Lamborghini. Wtedy spadł nowy cios: wojna w&nbsp;Zatoce Perskiej, stagnacja na&nbsp;rynku superaut. I&nbsp;następny: po&nbsp;wojnie kompozyty oferowała pozbawiona zamówień branża militarna &#8211; więcej i&nbsp;taniej. Także dla&nbsp;Lamborghini. Horacio chwytał najróżniejsze zlecenia. Na&nbsp;części dla&nbsp;Aprilii, na&nbsp;buty dla&nbsp;Alberto Tomby, na&nbsp;siodełka kolarskie, nawet na&nbsp;Daihatsu. Poszerzał doświadczenie, ale&nbsp;rozmieniał się.</p>
<p><strong>Oto wyśnił się wielki mój sen… </strong></p>
<div id="attachment_2697" style="width: 510px" class="wp-caption aligncenter"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2697" class="wp-image-2697 size-full" title="pagani-huyara-19" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2012/10/pagani-huyara-191.jpg" alt="" width="500" height="333" /><p id="caption-attachment-2697" class="wp-caption-text"><em>Zakład Paganiego otwiera nowy wspaniały rozdział, pokolenia modeli Huayra</em></p></div>
<p style="text-align: left;">Ostateczny atak Pagani przypuścił w&nbsp;1993 r. – w&nbsp;okresie upadku Bugatti pod&nbsp;Modeną i&nbsp;zwątpienia w&nbsp;przyszłość supersamochodów. W&nbsp;dzień pracował na&nbsp;chleb, nocami projektował swój supersamochód. Od podwozia i&nbsp;zawieszenie po&nbsp;styl i&nbsp;detale. Wszystko. Supertechnologie ożenione z&nbsp;czystym i&nbsp;szczerym rzemiosłem. Fangio pomógł raz jeszcze – skontaktował go z&nbsp;szefami Mercedesa, a&nbsp;ci ocenili pozytywnie to, co ujrzeli i&nbsp;obiecali dostarczyć odpowiedni silnik. Mając kompletny projekt i&nbsp;żadnych środków na&nbsp;jego realizację, dopuścił do&nbsp;udziału grupę przemysłową, ale&nbsp;nigdy nie skorzystał z&nbsp;żadnych funduszy publicznych.</p>
<p style="text-align: left;">Ogromu prac, z&nbsp;których wyłoniła się Pagani Zonda – stworzenia funkcjonującego prototypu, homologacji, testu zderzeniowego decydującego o&nbsp;być albo&nbsp;nie być – nie sposób opisać. Stosowniej podsumować parę przemyśleń współtworzących credo projektanta-konstruktora Paganiego. Świadom, jak wąską niszę tworzą jego dzieła, stawia na&nbsp;ich unikalność i&nbsp;subiektywizm: żadnego uśredniania pod&nbsp;przeciętny gust. Szyje na&nbsp;miarę, personalizuje każdy egzemplarz; nie istnieją dwa identyczne. Z&nbsp;markami bogatymi w&nbsp;tradycje rywalizuje nadając swoim samochodom radykalną ekspresję i&nbsp;rozpoznawalność. „<em>One nie mają skłaniać do&nbsp;kalkulacji, czy&nbsp;warto je kupić</em>” – mówi – „<em>lecz&nbsp;do popełnienia szaleństwa, by je posiąść</em>”.</p>
<p style="text-align: left;">Z&nbsp;nie mniejszą uwagą Pagani ocenił rynek. Dostrzegł, że&nbsp;klientów nie muszących liczyć się ze skalą wydatku przestały zadowalać auta bazujące na&nbsp;modelach wyczynowych: twarde, trudne, narowiste, dla&nbsp;zawodowców. Spełnia ich oczekiwanie większej użyteczności, komfortu, nawet hedonizmu w&nbsp;obcowaniu z&nbsp;maszyną. Jednocześnie, rozumiejąc, że&nbsp;łatwiej i&nbsp;przyjemniej prowadzi się samochody lekkie, odciąża je, optymalnie rozkłada masy, obniża ich środek. W&nbsp;pierwszej próbie pogodził pozorne sprzeczności: auto lekkie, rasowe, lotne i&nbsp;reagujące z&nbsp;wygodnym, ergonomicznym, posłusznym.</p>
<p style="text-align: left;">Dziś, po&nbsp;ponad setce sprzedanych sztuk najpiękniejszego superauta świata – Pagani Zondy – jego zakład pod&nbsp;Modeną otwiera nowy wspaniały rozdział, pokolenia modeli Huayra.</p>
<p><strong>Leonardo z&nbsp;Modeny</strong></p>
<div id="attachment_2694" style="width: 510px" class="wp-caption aligncenter"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-2694" class="wp-image-2694 size-full" title="DSC07155" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2012/10/DSC071551.jpg" alt="" width="500" height="333" /><p id="caption-attachment-2694" class="wp-caption-text"><em>Dzieła Paganiego można porównać do&nbsp;tego, co osiągnął da Vinci, jego idol sprzed pięciu wieków</em></p></div>
<p style="text-align: left;">Pięćset lat temu, gdy żył Leonardo da Vinci, świat był na&nbsp;tyle mały, że&nbsp;potężny geniusz mógł opanować do&nbsp;mistrzostwa tak różne dziedziny, jak architektura, malarstwo, rzeźba, poezja, muzyka, filozofia, matematyka, mechanika, anatomia i&nbsp;szereg innych. Już wkrótce później stało się to niemożliwe. Dziedziny pączkowały, przybywało nowych, a&nbsp;istniejące dzieliły się na&nbsp;sektory.</p>
<p style="text-align: left;">Dziś, w&nbsp;realiach specjalizacji, gdy koncerny siłami setek wycinkowych ekspertów tworzą produkty perfekcyjne i&nbsp;pozbawione serca, dzieło Paganiego można porównać do&nbsp;tego, co osiągnął da Vinci, jego idol sprzed pięciu wieków. Samouk, na&nbsp;kolejnych etapach broniący indywidualności przed wciągnięciem w&nbsp;szare tryby kompromisu, opanował obszar niewyobrażalny. Dizajn. Mechanikę. Kinematykę. Aerodynamikę. Ergonomię. Konstruowanie z&nbsp;włókien węglowych, które patentuje. Mgławicowy świat ekstremalnych osiągów. Niesie nam renesans supersamochodu jako przedmiotu obdarzonego wartością humanistyczną, artystyczną, emotywną, a&nbsp;nie samym chłodem sprawnej techniki.</p>
<p style="text-align: left;">Historia Horacio Paganiego wymyka się kategoriom. Od dziecięcej pasji przez&nbsp;upór i&nbsp;pracowitość po&nbsp;sukces – to przecież wzorcowa powiastka pozytywistyczna, poprawna do&nbsp;znudzenia. Ale&nbsp;dzieje człowieka genialnego, który porwał się na&nbsp;nierealne, sam wymarzył i&nbsp;zrealizował twór, którym konkuruje z&nbsp;potęgą globalnych firm, to nic innego jak wielki błysk romantyzmu.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Grzegorz Grątkowski / Supercar Club Poland</strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://supercarclub.pl/geniusz-naszych-czasow/">Geniusz naszych czasów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://supercarclub.pl">Supercar Club</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Scuderia</title>
		<link>https://supercarclub.pl/scuderia/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=scuderia</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Oct 2011 21:48:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Supersamochody]]></category>
		<category><![CDATA[Ferrari]]></category>
		<category><![CDATA[Ferrari 458 Italia]]></category>
		<category><![CDATA[Ferrari F430 Scuderia]]></category>
		<category><![CDATA[Gran Turismo Italia]]></category>
		<category><![CDATA[Szlakiem włoskich fabryk supersamochodów]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.supercarclub.pl/?p=937</guid>

					<description><![CDATA[<p>Podczas naszej niedawnej włoskiej wyprawy testowaliśmy po&#160;bajecznych górskich drogach wokół Maranello dwa Ferrari &#8211; 458 Italia i&#160;430 Scuderia. Pierwsze porównanie rozegrało się już na&#160;parkingu &#8211; całą grupa oblepiła czarną Italię. W&#160;kategorii wzbudzania zainteresowania zdeklasowała żółtą Scuderię. Wszyscy entuzjazmowali się jej mocą, skrzynią, wykonaniem. Scuderia stała w&#160;cieniu &#8211; &#8222;to przecież podrasowana 430&#8221;. Jak bardzo można się [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://supercarclub.pl/scuderia/">Scuderia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://supercarclub.pl">Supercar Club</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-192" title="Bez wahania wybieram 10 km Scuderią zamiast 100 km Italią" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2011/10/scuderia_blog.jpg" alt="Bez wahania wybieram 10 km Scuderią zamiast 100 km Italią" width="500" height="333" /></p>
<p style="text-align: left;">Podczas naszej niedawnej włoskiej wyprawy testowaliśmy po&nbsp;bajecznych górskich drogach wokół Maranello dwa Ferrari &#8211; 458 Italia i&nbsp;430 Scuderia. Pierwsze porównanie rozegrało się już na&nbsp;parkingu &#8211; całą grupa oblepiła czarną Italię. W&nbsp;kategorii wzbudzania zainteresowania zdeklasowała żółtą Scuderię. Wszyscy entuzjazmowali się jej mocą, skrzynią, wykonaniem. Scuderia stała w&nbsp;cieniu &#8211; &#8222;to przecież podrasowana 430&#8221;. Jak bardzo można się mylić&#8230;</p>
<p style="text-align: left;">Scuderia broni się w&nbsp;bezpośrednim kontakcie. Nie tyle nawet broni, co obezwładnia. Każdy wysiadający z&nbsp;niej po&nbsp;górskiej jeździe miał miękkie nogi ale&nbsp;i&nbsp;taaaki uśmiech. &#8222;Szaleństwo&#8221;, &#8222;masakra&#8221;, &#8222;mistrz&#8221; &#8211; zwykle kierowcom trudno było więcej z&nbsp;siebie wydusić. O&nbsp;ile Italia zachwyca zaawansowaniem i&nbsp;postępem technicznym, o&nbsp;tyle Scuderia przeładowuje wszystkie zmysły surowością.</p>
<p style="text-align: left;">Przejażdżka Scuderia była dla&nbsp;mnie najbardziej emocjonującą częścią wyprawy. O&nbsp;ile nie tego całego roku, a&nbsp;jeździłem w&nbsp;nim chyba każdym ciekawym autem na&nbsp;świecie. Scuderia to auto dla&nbsp;fanatyka. Nie Ferrari, nie wyścigów, nawet nie szybkości &#8211; dla&nbsp;fanatyka interakcji z&nbsp;maszyną.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-192" title="Operując gazem czujesz się odpowiedzialny za&nbsp;więcej niż przyspieszenie - sterujesz całym otoczeniem" src="https://supercarclub.pl/wp-content/uploads/2011/10/scuderia_blog_1.jpg" alt="Operując gazem czujesz się odpowiedzialny za&nbsp;więcej niż przyspieszenie - sterujesz całym otoczeniem" width="500" height="335" /></p>
<p style="text-align: left;">Jest genialnie prosta i&nbsp;bezpośrednia. Mimo że&nbsp;od jej debiutu minęło raptem 5 lat, dziś już się takich aut nie robi. Italia jest o&nbsp;lata świetlne bardziej uładzona, ugrzeczniona, bezpieczniejsza. Scuderia to samochód dla&nbsp;kierowcy, który wie, co robi. Jeśli jesteś dobry &#8211; ona jest dobra; jeśli jesteś kiepski &#8211; prawdopodobnie Cię zabije.</p>
<p style="text-align: left;">510 koni przenoszone na&nbsp;tył w&nbsp;nieustającej furii przyspieszenia, ledwie punktowanego przez&nbsp;60-milisekundowe zmiany biegów, nie bierze jeńców. Dźwięk w&nbsp;pełni rozkręconej na&nbsp;obrotach Scuderii przyprawia o&nbsp;akcję porodową ciężarne kobiety w&nbsp;promieniu kilometra. To nie jest silnik &#8211; to broń akustyczna. Nieprawdopodobna, przeszywająca, groźna. Operując gazem czujesz się odpowiedzialny za&nbsp;więcej niż przyspieszenie &#8211; sterujesz całym otoczeniem. Nic nie jest w&nbsp;stanie przebić się przez&nbsp;dźwięk Scuderii na&nbsp;pełnej wściekłości.</p>
<p style="text-align: left;">Gdy już choć&nbsp;trochę ochłoniesz z&nbsp;wrażeń przyspieszania, dostrzegasz, jak niesamowicie precyzyjne jest to auto. Układ kierowniczy ultraszybki i&nbsp;bardzo mięsisty, oporujący. Hamulec bierze od pierwszego milimetra. Potężne 40-centymetrowe tarcze ceramiczne wytracają prędkość z&nbsp;bolesnym wieszaniem na&nbsp;szelkowych pasach. Największe wrażenie robi jednak&nbsp;zawieszenie &#8211; mimo że&nbsp;zdaje się być deskowate i&nbsp;megatwarde, gasi wszelkie nierówności w&nbsp;pierwszym centymetrze ugięcia i&nbsp;kontrolując pracę kół z&nbsp;żelazną bezwzględnością. Tu nie ma zbędnych przechyłów, bujań, niedokładności. Wszystkie podzespoły zdają się być spięte na&nbsp;sztywno metal z&nbsp;metalem. Ruszasz nadgarstkami na&nbsp;kierownicy i&nbsp;równocześnie skręca całe auto.</p>
<p style="text-align: left;">Jazda Scuderią to doświadczenie pochłaniające bez reszty. Cudowne jest to, że&nbsp;nie jest to wyścigówka, ale&nbsp;drogowe-auto-jak-wyścigówka. Hardkor na&nbsp;każdą okazję. Nie wiem jak inni uczestnicy naszej wyprawy, ale&nbsp;ja bez wahania wybieram 10 km Scuderią zamiast 100 km Italią. Mimo że&nbsp;niewiele znam aut lepszych niż Italia.</p>
<p style="text-align: center;"><iframe loading="lazy" src="http://www.youtube.com/embed/tyEtOGTstik" width="420" height="315" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p style="text-align: left;"><strong>Kamil / Supercar Club Poland</strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://supercarclub.pl/scuderia/">Scuderia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://supercarclub.pl">Supercar Club</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
