Tag: is_tag 1 2

Śniadanie mistrzów

Stało się już tradycją, że dbamy o bilans energetyczny dnia naszych Klubowiczów. Tym razem oprócz kalorycznych, ale zdrowych i jakże pysznych propozycji śniadaniowych warszawskiego SAM-a, przygotowaliśmy odpowiednie formy spożytkowania energii.

sniadanie_1

Nowy Boxster S, pierwsza z nich, nieustannie prowokuje do aktywnej jazdy. To niekwestionowany mistrz afirmacji życia, z charakterystyką prowadzenia przebijającą nawet 911-tki.

Fenomenalny dźwięk doładowanej V6-tki w Jaguarze F-Type S zachęca do ćwiczeń izometrycznych prawej nogi. To największe klubowe zaskoczenie tego roku i jeden z najchętniej wybieranych samochodów przez Klubowiczów.

Kluczowym elementem każdego treningu jest rozgrzewka, a nic tak dobrze nie rozciąga mięśni, jak Lamborghini Gallardo. Szyi, znaczy się. W ściąganiu na siebie uwagi osiągnął poziom mistrzowski.

A McLaren MP4-12C Spider? No cóż, to sprawdzian kondycji wszystkich zmysłów, szczególnie wzroku z trudem nadążającego za obrotomierzem. Mistrz prostej? Nic bardziej mylnego!

sniadanie_3

sniadanie_4

sniadanie_2

Powrót

Supercar Day Silesia

Jeśli szukasz ciekawych dróg do jazdy w Polsce, południe to ich prawdziwa skarbnica. Nawet największy malkontent z kategorii „panie, ale gdzie tu takim jeździć”, na Śląsku, czy w Beskidach, nie będzie miał pretekstu do kręcenia nosem. Możesz wybierać do woli w zależności od kaprysów, znajdziesz tu wszystko od beznamiętnych tras przelotowych, niezabudowanych podmiejskich oesów na szybkie rozprostowanie nóg, po kręte, nie dające chwili wytchnienia górskie przełęcze. Górskie krajobrazy przemieszane z, szczególnie na Śląsku, industrialną spuścizną regionu nadają całości szczególnego uroku.

SCD1

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

Kontrast jakości i różnorodności dróg między południem a resztą Polski uderza najbardziej, gdy planujesz wyprawę supersamochodami. Przy klaustrofobicznej drogowo północy południe kraju eksploduje przestrzenią, otwiera całkiem nowe możliwości cieszenia się nawet prostą drogą, która tu wcale nie jest taka „prosta”. Do dwóch horyzontalnych wymiarów dodaje trzeci, stawiający przed kierowcą wyzwanie grawitacji. Permanentne zmiany kierunku, nachylenia, przyczepności zmuszają do ciągłej koncentracji i balansowania między przyjemnością a ryzykiem. A w 500-konnym aucie ta granica jest bardzo cienka.

Supercar Day Silesia utwierdził nas w przekonaniu, że właśnie na Śląsku powstanie pierwsza filia Klubu. Przy stale rosnącej liczbie Klubowiczów z południa kraju, gdzie supersamochody czują się jak ryba w wodzie, ten kierunek ekspansji był wręcz nieunikniony. Do zobaczenia na kolejnym SCDS!

SCD2

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

SCD3

Supercar Day Silesia

SCD4

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

SCD5

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

SCD6

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

SCD7

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

SCD8

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

SCD9

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

SCD10

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

DSC07183

Supercar Day Silesia / 09.05.2015 r.

Kamil / Supercar Club Poland

Powrót

Wszyscy jesteśmy Cosmo

SCC_Cosmo_13

Ekspozycja floty Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4

Przez najbliższy tydzień centrum (uwagi) Stolicy przeniesie się na Plac Grzybowski. Wszystko za sprawą klubowej floty, która w okresie wczesnowiosennej hibernacji z hiltonowego zacisza wyjechała na powierzchnie. Miejsce ekspozycji nieprzypadkowe, Twarda 2/4, apartamentowiec Cosmopolitan. Wręcz symboliczne… Supersamochody nie znają granic, co więcej są najwspanialszym narzędziem do ich pokonywania.

Czytelniku, jeśli przechodząc Placem Grzybowskim zatrzymasz się przy naszej wystawie, a zrobisz to niewątpliwie, popatrz na nie jak powyżej, nie jak na hedonistyczny zbytek. Jeśli się rozumiemy, jesteś jednym z nas, choć nigdy się nie spotkaliśmy. Język ludzi szukających prawdziwej przyjemności z życia, język Klubu, jest uniwersalny, bez względu na to skąd jesteś i czym się interesujesz.

Owocnego oglądania.

Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4

Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4


Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4

Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4


Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4

Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4


Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4

Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4


Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4

Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4


Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4

Flota Supercar Club Poland w Cosmopolitan Twarda 2/4


Kamil / Supercar Club Poland

Powrót

GT Alpejskie Przełęcze (Dzień 3 i 4)

Powrót do GT Przełęcze Alpejskie (Dzień 2)

Na trójstyku prowincji Trydent, Werona i Brescia znajdujemy największe i najczystsze jezioro we Włoszech – Lago di Garda. To nie przypadek, że klubowa kolumna trafia w to miejsce przy okazji każdego włoskiego Gran Turismo. Zstępujący lodowiec wyrzeźbił tu naturalny cud świata, misterną siatkę przełęczy porośniętych bujną roślinnością śródziemnomorską z łagodnym i sprzyjającym wegetacji klimatem. W tej wysokogórskiej scenerii, wśród cyprysów, oleandrów, cedrów i palm, trafiamy do najpiękniejszych miasteczek pamiętających czasy wczesnego średniowiecza. Łączące je drogi stanowią świetny poligon dla ambitnych kierowców szukających wrażeń z aktywnej jazdy, nie nudzącej się nawet przez chwilę dzięki zmiennym krajobrazom.

Jeszcze wczoraj w Alpach pokonywany dystans mierzyliśmy nie kilometrami lecz wyzwaniami. Dziś z Ronzone jedziemy na południe, krętymi przesmykami Dolomitów docieramy do północnego krańca Gardy, odpoczywamy i zwiedzamy Riva del Garda – jedno z najbardziej klimatycznych miejsc tego regionu. Relaks nad krystalicznie czystą (i ciepłą pomimo pory roku!) wodą łączymy z noclegiem w luksusowym hotelu i kolacją w miejscowej osterii, która okazała się hitem wyprawy nagrodzonym owacjami na stojąco. Kolejny, czyli czwarty i ostatni dzień klubowego gran turismo, stał pod znakiem Mille Miglia oraz wizyty w rewelacyjnym muzeum wyścigu na przedmieściach Brescii. Stamtąd, już leniwie autostradą, zmierzamy na lotnisko wieńczące naszą wielką włoską przygodę.

Szybki serwis hamulców w Gallardo w miejscowym serwisie. Obok stojące wyścigowe klasyki i youndtimery pokazują najdobitniej, że znajdujemy się w ojczyźnie motoryzacji, Terra di Motori.

Szybki serwis hamulców w Gallardo w miejscowym serwisie. Obok stojące wyścigowe klasyki i youngtimery pokazują najdobitniej, że znajdujemy się w ojczyźnie motoryzacji, Terra di Motori.

dIMG_2605

Nad Gardą niezmiennie pięknie, spokojne wody jeziora zatrzymują czas i sprawiają, że ten sam widok rok temu sprawia wrażenie wczorajszego. Zatrzymujemy się tu na szybki poczęstunek i dalej w drogę.

dIMG_2701

Objazd jeziora przy stromej ścianie gór daje niezapomniane wrażenie widokowe i dźwiękowe. Każdy metr tej drogi uzasadnia istnienie supersamochodów, chciałoby się go wydłużyć w nieskończoność.

Bardzo niecodzienny obrazek w tylnym lusterku. Trzech przedstawicieli włoskiej supermotoryzacji skradających się do

Bardzo niecodzienny obrazek w tylnym lusterku. Trzech czołowych przedstawicieli włoskiej supermotoryzacji skradających się do pożarcia napotkanego ruchu. Po takiej wyprawie patrzysz na nie jak na precyzyjną broń drogową, nie bulwarowych ściemniaczy.

Każda wyprawa ma swój punkt kulminacyjny, moment kiedy emocje sięgają zenitu i wszystko to, co wydarzyło się dotychczas nabiera prawdziwego sensu. Dla nas

Każda wyprawa ma swój punkt kulminacyjny, moment kiedy emocje sięgają zenitu i wszystko to, co wydarzyło się dotychczas, schodzi na drugi plan. GT Alpejskie Przełęcze podsumowuje wizyta w Ristorante Al Volt, uczta, uniesienie, pozazmysłowe przeżycie. Trudno ująć to w słowach, bo gospodarze osterii w Riva del Garda przygotowali nam kilka godzin zapomnienia o świecie. Nie jadłeś dotychczas czegoś tak dobrego, uwierz mi…

Kontakt z supergastronomią, jak z supersamochodami, uczy że o całościowym wrażeniu decydują detale. To nimi się zachwycasz, to o nich będziesz pamiętał po roku i dłużej. O sukcesie Al Volt zadecydował scenariusz kolacji. Tak, to najlepsze słowo. Z góry założony genialny plan smaków i doznań wzrokowych.

Kontakt z supergastronomią, jak z supersamochodami, uczy, że o całościowym wrażeniu decydują detale. To nimi się zachwycasz, to o nich będziesz pamiętał po roku i dłużej. O sukcesie Al Volt zadecydował scenariusz kolacji. Tak, to najlepsze słowo. Z góry założony, genialny plan smaków i doznań wzrokowych następujących po sobie nieprzypadkowo.

Kilkanaście drobnych potraw, które jak wina spod ręki dobrego sommeliera odkrywają w ustach kulinarnego laika dotąd nie doświadczane wrażenia smakowe. Ta kolacja bardziej niż poznaniem kuchni Włoch była poznaniem samego siebie.

Kilkanaście drobnych potraw, które jak wina spod ręki dobrego sommeliera odkrywają w ustach kulinarnego laika dotąd nie doświadczane wrażenia smakowe. Ta kolacja, bardziej niż poznaniem kuchni Włoch, była poznaniem samego siebie.

Nad ranem Garda powoli budzi się do życia, nieco skostniała po chłodnej i wilgotnej nocy. Aż trudno uwierzyć, że to ostatni dzień wyprawy. Czy istnieje życie po klubowym GT? Pewnie tak, choć w takich chwilach uzmysławiasz sobie, że chyba tracisz na nim czas.

Nad ranem Garda powoli budzi się do życia, nieco skostniała po chłodnej i wilgotnej nocy. Aż trudno uwierzyć, że to ostatni dzień wyprawy. Czy istnieje życie po klubowym GT? Pewnie tak, choć w takich chwilach uświadamiasz sobie, że trochę tracisz na nie czas.

dIMG_3006

Otaczające Gardę Alpy z Grupy Baldo mają swój niepowtarzalny klimat. Masywne stożki i kotły polodowcowe budzą respekt i chęć odkrywania ukrytych wśród nich tajemnic. Z rozmów z miejscowymi dowiadujemy się o ich kaprysach i krążących o nich legendach. Tak jak z drogami, to góry dla odważnych, którzy dla satysfakcji nie boją się poświęcić dużo. Czasami wszystko.

Korzystamy z ostatnich uroków kulinarnych Gardy. Już niedługo czeka nas podróż na południe i powrót do "normalności". Po drodze zahaczymy o jeszcze jedno, bardzo ważne dla wyprawy miejsce.

Korzystamy z ostatnich uroków kulinarnych Gardy. Już niedługo czeka nas podróż na południe i powrót do „normalności”. Po drodze zahaczymy o jeszcze jedno, bardzo ważne dla wyprawy miejsce.

No właśnie, Mille Miglia. Żeby zrozumieć włoską motoryzację, trzeba zacząć od elementarza, a nim bezsprzecznie jest ten legendarny wyścig. To w nim zawierały się wszystkie emocje, które współcześni producenci z Terra di Motori próbują wszczepić w swoje dzieła.

No właśnie, Mille Miglia. Żeby zrozumieć włoską motoryzację, trzeba zacząć od elementarza, a nim bezsprzecznie jest ten legendarny wyścig. To w nim zawierały się wszystkie emocje, które współcześni producenci z Terra di Motori próbują wszczepić w swoje dzieła.

Czy motoryzacyjni bohaterowie współczesności mają coś w sobie z tamtych szalonych czasów? Myślimy, że tak. Ale sam samochód to za mało, potrzebni są przede wszystkim kierowcy z charakterem i umiejętnościami.

Czy motoryzacyjni bohaterowie współczesności mają coś w sobie z tamtych „pełnokrwistych” czasów? Myślimy, że tak. Ale sam samochód to za mało, potrzebni są przede wszystkim kierowcy z charakterem i umiejętnościami.

To miejsce oddycha samochodami pełną piersią, każdy eksponat to kawał wielkiej historii i inspiracja dla obecnych.

To miejsce oddycha samochodami pełną piersią, każdy eksponat to kawał wielkiej historii i inspiracja dla obecnych. Korzystamy ze specjalnego zaproszenia muzeum, oglądamy i dowiadujemy się o rzeczach, których na co dzień zobaczyć tu nie można.

Chwila na pamiątkowe zdjęcia. To paradoks, ale tempo GT Alpejskie Przełęcze było tak duże, że zapomnieliśmy o rzeczach przyziemnych. Do tej wyprawy będziemy wracać jeszcze nie raz i pewnie nie tylko w przyszłym roku.

Chwila na pamiątkowe zdjęcia. To paradoks, ale tempo GT Alpejskie Przełęcze było tak duże, że zapomnieliśmy o rzeczach przyziemnych. Do tej wyprawy będziemy wracać jeszcze nie raz i pewnie nie tylko w przyszłym roku. To była esencja gran turismo. I klubu.

Kamil / Supercar Club Poland

Powrót

GT Alpejskie Przełęcze (Dzień 2)

Powrót do GT Alpejskie Przełęcze (Dzień 1)

Pierwszy haust porannego powietrza wysyca cylindry energetyczną mieszanką. Spokojną atmosferę budzącego się po chłodnej nocy Ronzone przerywa ryk siedmiu silników zalewanych paliwem w niepoprawnych ekologicznie ilościach. Skostniałe po nocnym postoju konstrukcje nabierają temperatury bulgocąc i drżąc, wypełniają okolicę słodkim aromatem niedopalonej benzyny. Po mocnym włoskim espresso i sytym śniadaniu ten mechaniczny koncert ostatecznie stawia nas na nogi i zapowiada intensywny dzień pełen drogowych wrażeń.

Dziś wyruszamy na przygodę z przełęczami, bardzo wąskimi i technicznymi drogami trawersującymi strome zbocza Alp Retyckich. Choć w pamięci nie gaśnie wspomnienie luksusowej nocy w OrsoGrigio, pora skoncentrować się na jeździe. Prawie 300-kilometrowa trasa zapętlona w Ronzone poprowadzi nas przez jedne z najtrudniejszych dróg w tej części Europy, wymagających intuicji i wyprzedzającego myślenia. Czy wczorajsza rozgrzewka w południowym Tyrolu przygotowała nas, by podjąć się tego wyzwania? Na odpowiedź nie trzeba było czekać długo.

as

Orso to luksus wykraczający poza skalę typowych pięciogwiazdkowców. Tu nic nie jest wystandaryzowane, a każdy traktowany indywidualnie. Gospodarze uprzedzeni o przybyciu klubowej grupy przygotowali nam wyjątkowy, szczególnie kulinarnie, wieczór. Po takiej nocy wczesne wstawanie na puste jeszcze drogi nie przychodziło łatwo.

Wspinaczka w kierunku jeziora Santa Giustina nagradza wspaniałymi widokami i wprowadza nas w techniczną hipnozę. Dohamowanie, skręt, apex i gaz. Gra dociążeń, eksperymentów z torem jazdy i granicznymi prędkościami. Długa, ciągnąca się kilkadziesiąt kilometrów esencja przyjemności z jazdy.

Wspinaczka w kierunku jeziora Santa Giustina nagradza wspaniałymi widokami i wprowadza nas w techniczną hipnozę. Dohamowanie, skręt, apex i gaz. Gra dociążeń, eksperymentów z torem jazdy i granicznymi prędkościami. Długa, ciągnąca się kilkadziesiąt kilometrów esencja przyjemności z jazdy.

GT Alpejskie Przełęcze

Polakowi Trydent najczęściej kojarzy się z soborem. W sezonie urlopowym względnie z nartami. Tymczasem Trentino to prawie 10 tys. ha winnic i wachlarz słynnych producentów win m. in. Foradori, San Leonardo czy Ferrari. Tylko na naszej trasie spotkaliśmy kilkanaście sporych i prężnie działających upraw winogron, a jedna z najciekawszych winnic w okolicy miała stać się przystankiem dla klubowej kolumny.

Aby dużo zyskać, trzeba zaryzykować. W gronie ludzi biznesu brzmi to jak truizm, ale późna październikowa data wyprawy budziła wątpliwości, szczególnie pogodowe. Stawką był jednak koniec sezonu turystycznego i puste drogi. Ryzyko opłaciło się - przyjemne temperatury i słońce nie opuszczały nas nawet na krok a trasy wydawały się jakby zamknięte na potrzeby klubowego przejazdu. Czego można chcieć więcej?

Aby dużo zyskać, trzeba zaryzykować. W gronie ludzi biznesu brzmi to jak truizm, ale późna październikowa data wyprawy budziła wątpliwości, szczególnie pogodowe. Stawką był jednak koniec sezonu turystycznego i puste drogi. Ryzyko opłaciło się – przyjemne temperatury i słońce nie opuszczały nas nawet na krok a trasy wydawały się jakby zamknięte na potrzeby klubowego przejazdu. Czego można chcieć więcej?

Klimat włoskich alpejskich miasteczek różni się od tych, które kilkaset kilometrów temu odwiedzaliśmy pokonując Tyrol. Drewniane okiennice, pastelowe kolory przełamywane gdzieniegdzie jaskrawymi elementami elewacji. Na zewnątrz życie płynie spokojnie, choć w domach, jak na włoskich górali przystało,

Klimat włoskich alpejskich miasteczek różni się od tych, które kilkaset kilometrów temu odwiedzaliśmy pokonując Tyrol. Drewniane okiennice, pastelowe kolory przełamywane gdzieniegdzie jaskrawymi elementami elewacji. Na zewnątrz życie płynie spokojnie, choć w domach, jak na włoskich górali przystało, nie brak pewnie rzutkiego temperamentu.

Głęboko w górach drogi zawężają się, perspektywa skraca do kolejnych dwóch zakrętów. Nie liczy się to co za chwilę, ważne co potem. Jeśli teraz nie jesteś gotowy do 

Głęboko w górach drogi zawężają się, perspektywa skraca do kolejnych dwóch zakrętów. Nie liczy się to co za chwilę, ważne co potem. Jeśli nie przewidziałeś dwóch ruchów do przodu, to jest już na to za późno. Z każdym kilometrem przerabiamy ten elementarz szybkiej jazdy samochodem.

Gdyby liczyła się tu moc, Aventador zostawiałby towarzyszy daleko w tyle. Przełęcze preferują jednak zwinność i bezpośredniość samochodu, mniejsza bezwładność pozwala sterować bryłą jako całość, nie tylko przednią osią. Pod tym względem 458 Italia nie ma tutaj konkurencji. Stąd brak jej w peletonie...

Gdyby liczyła się moc, Aventador zostawiałby towarzyszy daleko w tyle. Przełęcze preferują jednak zwinność i bezpośredniość samochodu, mniejsza bezwładność pozwala sterować bryłą jako całością, nie tylko przednią osią. Pod tym względem 458 Italia nie ma tutaj konkurencji. Stąd brak jej w peletonie…

d

Gran Turismo to uczta dla zmysłów, wśród których smak odgrywa kluczową rolę. Dlatego scenariusz wyprawy pisany był pod restauracje odsłaniające prawdziwe oblicze włoskiej kuchni gór. Możesz zwiedzać tygodniami, ale jeśli nie jesteś świadom, czego warto spróbować, to jakbyś tam nigdy nie był. Przed przyjazdem Klubowiczów zasięgnęliśmy opinii ekspertów, przetestowaliśmy na żywym organiźmie i wybraliśmy tylko to, co najlepsze. Efekt końcowy zmiótł wszystkich z nóg. Tak pysznego GT jeszcze nie było.

Winnica z ponad stu letnią tradycją i sukcesami na arenie międzynarodowej. Nie przyjechaliśmy po to, aby dowiedzieć się, jak wyrabia się wino. Przyjechaliśmy poczuć klimat włoskiego gospodarstwa kierowanego pasją do robienia

Winnica z ponad stuletnią tradycją, niszowa, ale ceniona na arenie międzynarodowej. Nie przyjechaliśmy tu po to, aby dowiedzieć się, jak powstaje wino. Przyjechaliśmy poczuć klimat włoskiego gospodarstwa kierowanego pasją do robienia najlepiej tego, na czym się zna i co kocha. Wspaniała odtrutka na komercyjną zarazę naszych czasów.

Aby móc dobrze coś robić, trzeba poznać osiągnięcia pokoleń. Sprawdza się w większośc dyscyplin życiowych. Tutaj, fach winiarski wczoraj i dziś.

Aby móc dobrze coś robić, trzeba poznać osiągnięcia pokoleń. Ta reguła sprawdza się w większości dyscyplin życiowych. Tutaj, fach winiarski wczoraj i dziś.

Księgi rachunkowe z XIX wieku. Po wizycie w takim miejscu ostrożniej posługujesz się określeniem'tradycyjny'.

Księgi rachunkowe z XIX wieku. Po wizycie w takim miejscu ostrożniej posługujesz się nośnym marketingowo i nadużywanym dziś określeniem „tradycyjny”.

Po wizycie w winnicy i zakupach powrót na trasę już w wolniejszym tempie. Wracamy do Orso, by przygotować się do kulminacji programu tego dnia. Jazd nocnych. W tych warunkach prowadzenie samochodu po ciemku wymaga nie tylko umiejętności, ale przede wszystkim odwagi.

Po wizycie w winnicy i zakupach powrót na trasę już w wolniejszym tempie. Wracamy do Orso, by przygotować się do punktu kulminacyjnego dnia. Jazd nocnych. W tych warunkach prowadzenie samochodu po ciemku wymaga nie tylko umiejętności, ale przede wszystkim odwagi.

Gdy dla większości kończy się dzień, dla innych zaczyna jego najbardziej intensywna część. Jest tak ciemno, że zdaje się, jakby świat za szybą oświetlał pas Drogi Mlecznej. Te same drogi, te same samochody, te same czynności, a czujemy się, jakby

Gdy dla większości kończy się dzień, dla innych zaczyna jego najbardziej intensywna część. Tutaj w górach jest tak ciemno, że zdaje się, jakby świat za szybą oświetlał pas Drogi Mlecznej. Te same drogi, te same samochody, te same czynności, a jednak wszystko zupełnie inne. Zmysły wyczulają się do granic możliwości, świadomość zastępuje instynkt. Palec na przycisku „Start Engine”. Czas przenieść się do świata drogowej nirwany.

c.d.n.

Kamil / Supercar Club Poland

Powrót

Villa d’Este

Od 500 lat wody Como ze stoickim spokojem śledzą burzliwą historię Villi d’Este, równie pięknej co polodowcowy pejzaż jeziora

Miejsce przyciągające najgłośniejsze nazwiska świata, świątynia elegancji, mekka klasycznej motoryzacji.

Pani zadała dzieciom do domu, aby od rodziców dowiedziały się, kim jest dżentelmen. Dziewczynka wezwana do odpowiedzi wstaje i stwierdza: Moja mama powiedziała, że to taki elegancki pan, który żył za czasów mojego dziadka.

Zbyt prosto napisać – to nie czasy dżentelmenów. Są i zawsze będą, to co faktycznie przemija, to moda na szlachetne obyczaje. Europa zna jednak miejsca, w których elegancja i dystynkcja nie są pozowanym reliktem przeszłości, ale… warunkiem koniecznym zaproszenia do środka.

Drugi dzień Odysei Włoskiej Klubowiczów Supercar Club Poland zakończył się w Cernobbio, kameralnej miejscowości położonej nad jeziorem Como. Miejscu nieprzypadkowym, dla włoskiego gran turismo domyślnym, którego niezwykłość od lat pisała historia, a współczesność dopisuje kolejne karty.

Burzliwe dzieje

W 1568 roku wpływowy kardynał Tolomeo Ottavio Gallios podjął decyzję o wybudowaniu tu willi wychodzącej na jezioro. Szczególny charakter budowli, nazwanej za górskim strumieniem Garrovo, miał nadać wybitny architekt Pellegrino Pellegrini z Valsoldy. Przez lata obiekt i sąsiadujące z nim ogrody uświetniali kolejni właściciele i ich goście, tworząc zeń ośrodek kulturalny na równi z wypoczynkowym.

Najlepsze lata swego życia spędziła tu na początku XIX wieku Karolina Brunszwicka, przyszła królowa Anglii, żona Jerzego IV. To ona zmienia nazwę willi na d’Este, odkrywając w swym i męża drzewie rodowym odległe XVI-wieczne korzenie o tej nazwie. Dziedziczka rodu Brunszwików wprowadza kolejne udoskonalenia do swej rezydencji, prowadząc rozwiązłe i sybaryckie życie opisywane chętnie przez literaturę tamtych czasów. Znana ze swej hojności doprowadziła do budowy drogi łączącej miasto Como z Cernobbio, obecnie Via Cernobbio, z fantastyczną ekspozycją na jezioro i okalające góry.

Sala Canova Bar z rzeźbami Adama i Ewy z marmuru kararyjskiego, przełom XVI i XVII wieku

Ogromne długi królowej, z którymi pozostawiła willę wracając do Londynu, doprowadziły do przejęcia jej przez rzymskiego bankiera Księcia Torlonia. Frywolne imprezy i obficie zakrapiane alkoholem bankiety od tego czasu na stałe zagościły nad brzegami Como. Przełomowy etap to połowa XIX wieku i dwuletni okres rezydencji cesarzowej Marii Fiodorownej, małżonki Wielkiego Cara Rosji Aleksandra. Zaangażowana w liczne akcje charytatywne na stałe pozostała w pamięci mieszkańców, a wspomnienia o jej dobroduszności i ufundowane sztukaterie zdobiące sale Villi d’Este, do dziś przypominają o „Wielkiej Gospodyni”.

Belle époque

Nieprzerwanie od 1873 roku obiekt mieści jeden z najbardziej luksusowych hoteli na świecie, wzbogacony z czasem o efektowny taras i 18-dołkowe pole golfowe, przez koneserów uznawane za najlepsze i najbardziej wymagające z do dziś istniejących. Imponująca lista pisarzy i kompozytorów, szukających inspiracji w murach willi, ze Stendhalem, Byronem, Bellinim, Rossinim, Verdim czy Puccinim włącznie, rośnie po dziś dzień. W księdze honorowych gości widnieją takie postaci jak Mark Twain, Greta Garbo, Bette Davis, Clark Gable, ze współczesnych Josè Carreras, Madonna, Sharon Stone czy Woody Allen.

Jednymi z pierwszych gości hotelu otwartego po 1873 roku byli Verdi i Puccini

Jeśli wiedzieć, kogo zapytać, można dowiedzieć się, co podczas swych wakacyjnych pobytów jadają na śniadanie George Clooney i Mel Gibson, zajmujący zawsze ten sam stolik na tarasie. Modne Włoszki, spacerujące azaliowo-kameliową aleją w hotelowych ogrodach, od lat są inspiracją dla nowych kolekcji Ralpha Laurena, a Alfred Hitchcock siadając w cieniu ulubionego 500-letniego platanu mawiał wprost – to najwspanialsze miejsce na ziemi.

Terra di motori

Pasjonaci motoryzacji kojarzyć mogą willę z częstymi odwiedzinami Nickiego Laudy, Sir Stirlinga Mossa czy Berniego Ecclestone’a, zbudowanym w 36 egzemplarzach modelem Alfa Romeo 6C 2500 Villa d’Este, ale przede wszystkim z odbywającym się rokrocznie Concorso d’Eleganza, konkursie elegancji samochodów klasycznych i koncepcyjnych. Wśród dotychczas wystawianych klasyków nie brakowało takich perełek jak Alfa Romeo 8C 2900B Touring Berlinetta z 1938 roku, Maserati A6 GCS z 1955 roku i Ferrari 166 MM Berlinetta Touring z 1949 roku, wyróżniających się na tle współczesnych nie tylko ponadczasową stylistyką, ale także… nie określoną dotychczas wartością rynkową.

Bliskość ciekawych dróg czyni z Cernobbio świetny punkt wypadowy do jazdy, spokojnej i dynamicznej

Dla wtajemniczonych Cernobbio to skarbiec fantastycznych dróg, zarówno tych szybkich jak i krajobrazowych. Na północy wąska ale rzadko uczęszczana Strada Provinciale 9, łącząca Morbegno z malutkim Lenna, asfaltowy cud świata i godzina prawdziwej przygody dla kierowcy. Na wschodzie, rozparta w widłach Como, kręta pętla w trójkącie Erba, Nesso i Bellagio, warta przejechania chociażby dla punktów widokowych. Z początkiem września cały motoryzacyjny świat spogląda na Monze i słynny tor F1, oddalony od Cernobbio o 45 minut spokojnym autostradowym tempem.

Villa d’Este(tica)

Przy wejściu do hotelowej restauracji przykuwa uwagę srebrna taca z krawatami, na wszelki wypadek, gdyby nieroztropny gość zapomniał zabrać ze sobą tę część garderoby. Choć trudno tu o takie faux pas, kiedy zarówno recepcjonista, boy hotelowy czy kelner wyglądają jak z okładki paryskiego żurnala. Nienaganne maniery, obsługa w co najmniej trzech językach obcych (oprócz angielskiego oczywiście), concierge rzucający błyskotliwe anegdoty ze swadą, której nie powstydziłby się sam James Bond. Zresztą analogia do hoteli odwiedzanych przez agenta MI6 jest tu jak najbardziej na miejscu. Finałowe sceny Casino Royale kręcono w bliskim sąsiedztwie obiektu.

Posadzki, meble, ornamenty na zamówienie wielkich tego świata, nie z antykwariatów

To co uderza najbardziej, to naturalność zastanej tu atmosfery, w tych murach etykieta dla&nb